|
Written by Administrator
|
|
Saturday, 06 June 2009 15:48 |
|
Karmienie sztuczne - to nie żadna tragedia, że się na to zdecydowałam. Jest to moja decyzja, a w dużej mierze i mojego dziecka bo ciągłe ulewanie, alergie i jego i mnie doprowadzały do rozpaczy.
Chodzenie po lekarzach i rady by najlepiej pić tylko wodę i jeść suchy chleb, a na pewno jego buzia będzie znowu gładka jakoś nie poprawiały mi nastroju. A jak powszechnie wiadomo - uśmiechnięta mama to zadowolone dziecko. Nie mogę się juz doczekać żeby zacząć robić konkursy i dawać prezenty dla moich dzieci. Oczywiście rady koleżanek były nieocenione i nie dostałam po głowie, gdy poddałam się i zakupiłam mleko modyfikowane. Pierwsza butelka antykolkowa, zakupiona dzień wcześniej, oczywiście starannie wysterylizowana. Do przygotowania mieszanki użyta woda nisko zmineralizowana. Zachowane idealne proporcje. Pamiętałam, też o zasadzie, aby przygotować mleko nie wcześniej niż pół godziny przed spożyciem. Akurat w czasie, gdy potrząsałam energicznie butelką na wszystkie możliwe strony zaczęły się też postękiwania czyli głód dał o sobie znać, tak jak to już bywa u małych dzieci. Moje wyobrażenia o ssającym pięknie smoczek niemowlaku jednak prysły i to dosłownie. Zostałam opluta z impetem białą mieszanką. Próba ponowna skończyła się wrzaskiem. Muszę chyba się jeszcze wiele nauczyć jak tym karmić dzieci, poszukać smoczka o innym kształcie, może innego mleka. Dostałam też radę by mąż spróbował nakarmić dziecko, bo ja za podobno bardzo pachnę swoim mlekiem. Mam nadzieję, że jednak mąż i inni tego nie czują.
|
|
Last Updated on Thursday, 10 June 2010 18:40 |